środa, 17 lipca 2013

Rozdział 24

Rozdział 24




-Pogadamy ? – zapytał Caleb ze słodkim uśmieszkiem.
Jezu-pomyślałam. To tylko sen , to tylko sen. Fuck to nie sen to rzeczywistość.
Spałam sobie słodko na ramieniu Caleb’a i wszystko było fajnie , zajebiście i w ogóle super.
-Czy możesz mi powiedzieć co ty wyprawiasz? – zapytałam ze złością.
-Złość piękności szkodzi nie zapominaj.-  jego mądra wypowiedź.
-Caleb ja na poważnie. Raz mnie wyzywasz potem masz moje zdjęcie na tapecie swojego iPhona. Ja już nie ogarniam ciebie serio.
-No bo chodzi o to że ja żałuje.
-Czego żałujesz ? – wkurzał mnie swoją niewinną gadką. Całkiem możliwe  że nie był szczery. Może chciał mnie tylko wykorzystać bo żadna go nie chciała za jego chamski charakter.
-No tego wszystkiego co ci zrobiłem, że nie byłem fair wobec ciebie.
Zdecydowanie za dużo jak na jedną podróż. Nie lubiłam rozmawiać o takich tematach bo to było dla mnie stresujące.
-Uwaga za 5 minut będzie ostatni postój w tej podróży.
Uratowana-  pomyślałam. Bez żadnego odezwu do Caleba włożyłam buty i zaczęłam szukać swojej torebki ale nigdzie jej nie było.
-Rusz się. – warknęłam do Caleba. On natychmiastowo wstał i podał mi zgniecioną torebkę. Popatrzyłam rozwścieczonym wzrokiem i wyszłam z autokaru. Poszłam do łazienki , załatwiłam to co trzeba i poszłam do sklepu. Długo zastanawiałam się co wziąć ale postawiłam na Re d Bulla i Kinder Bueno. Poszłam do kolejki. Odwróciłam się żeby rozejrzeć się jeszcze po sklepie jaki mają asortyment i kto stał za mną ? Tak , Caleb. Patrzyłam na niego aż coś powie.
-Przepraszam – odezwał się.
-Do czego dążysz – zapytałam z zaciekawieniem.
-Nie chce już tak żyć. Tęsknie za tobą. Wiem że byłem chamski i bardzo Cię skrzywdziłem. Proszę.
Bez słów pokręciłam głową i odwróciłam się w stronę kasy. Podałam picie i batona i szybko zapłaciłam. Wyszłam stamtąd jak petarda i weszłam do autokaru. Rozsiadłam się wygodnie na DWÓCH fotelach aby już nie było żadnych niespodzianek , włożyłam słuchawki w uczy i zamknęłam oczy.
-Jesteśmy na miejscu !
Jezu nareszcie , myślałam że ta podróż nigdy się nie skończy. Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy i cały syf który zrobiłam i poszłam po bagaż. Szukałam ale niegdzie go nie było. Zaczęłam gorączkowo rozglądać się po wszystkich ludziach z myślą że ktoś go przez przypadek wziął. Nagle z daleka rozpoznałam swoją torbę która była specyficzna bo miała oczojebne różowe wstawki. Niósł ją Caleb. Rozwścieczona pobiegłam do niego i wyrwałam mu torbę.
-Co ty do cholery robisz ? Odczep się ode mnie w końcu bo oszaleje !
Nic nie odpowiedział , tylko patrzył na mnie. Odwróciłam się i poszłam do Ally  którą poznałam w czasie podróży.
-Wkurzył cię ? – zapytała.
-Jak zawsze. Ten człowiek jest po prostu bardzo problematyczny i nie  rozumie tego co niego mówię.
Poszliśmy do naszego hotelu aby zrobić zakwaterowanie i żeby się rozpakować. Trafiłam do pokoju z Ally z czego bardzo się cieszyłam. Wiedziałam że  będzie się  nam dobrze żyło. Już dzisiaj mieliśmy mieć pierwsze zajęcia aby nie marnować czasu. Wszyscy mimo wielkiego zmęczenia podróżą byli bardzo zadowoleni.
Pierwsze zajęcia były z modernu. Prowadził je facet i wydawał się naprawdę w porządku. Pogadaliśmy z nim trochę i przeszliśmy do zajęć.
-Okej te zajęcia będą w duetach. Chce zobaczyć jak wam idzie z partnerem. Z tego co wiem jest po równo dziewczyn i chłopaków więc bardzo dobrze się składa. Teraz dobiorę was w pary według własnego uznania. Tylko bez fochów mi proszę.
Bardzo się cieszyłam że będziemy tańczyć w parach. Miałam nadzieję że trafię na fajnego chłopaka :3. Każdy z nas w hotelu dostał torby z upominkami w których była koszulka z imieniem. Trzeba było nosić  ją na każde zajęcia aby trener mógł do nas mówić po imieniu. To bardzo dobry pomysł bo zajęcia będę prowadzone bardzo sprawnie .

-Sendy i Joseph . Ally i  Nate , Andy i …. Hmmm ciężki wybór.
_________________________________________________________________

Ok ok kilka słów wyjaśnienia :D. Przepraszam bardzo że nie pisałam ale... wiecie co zwątpiłam w siebie. Po prostu wydawało mi się że te całe opowiadanie jest do dupy i nikt tego nie czyta. Ale gdy zaczęliście dodawać komentarze z bardzo zadowalającą mnie zawartością to aż mi miło się zrobiło i postanowiłam że czas zebrać dupę i coś wymyślić. Dostałam trochę weny i napisałam rozdział mam nadzieję że będzie już tylko lepiej i że nie opuściliście mnie przez moją głupotę.

xoxo Roxi.

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 23

Rozdział 23 






Tęsknota… Siedziałam zabeczana w autokarze patrząc na stojących za szybą przyjaciół.
Już mi ich brakowało ale chciałam spełniać moje marzenia.  Cały autokar był napakowany  ludźmi. Miałam nadzieję że mają fajne charaktery. Siedziałam na przedostatnim miejscu, sama oparta o szybę.  Czas odjazdu… Kierowca zamknął drzwi i odpalił pojazd. Założyłam ulubione słuchawki i puściłam Chris’a Browna. Uwielbiałam jego piosenki i to jak tańczy. Przede mną usiadł oczywiście  „mój ukochany kolega” Caleb. Och jaka byłam szczęśliwa. Po godzinie jazdy  dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna.
-Mogę? Ktoś z przodu się zrzygał i nie zamierzam tam siedzieć.- powiedziała z małym zakłopotaniem.
-Jasne siadaj jestem Andie , a ty?
-Ally. Miło mi.
Wyglądała na dosyć sympatyczną. Miała czarne lekko falowane włosy prawie że proste i niebieskie oczy. Od razu poczułam że się zaprzyjaźnimy.
-Od ilu lat tańczysz ? –zapytałam jako pierwsza.
-Od siedmiu a ty?
-Dziesięciu ale tańczyłam różne style,
Pogadałyśmy jeszcze chwilę ale byłyśmy tak zmęczone że poszłyśmy spać. Budziłam się kilka razy żeby zmienić pozycję siedzenia bo nie było zbyt wygodnie . Każdy spał i było cicho. Słyszałam tylko głośną muzykę ze słuchawek Caleba.  Po pewnym czasie zatrzymaliśmy się na stacji na krótką przerwę. Od razu poleciałam do łazienki bo czułam że już długo nie wytrzymam. Wychodząc wpadłam na jakiegoś  blondyna. Tak fajny był , tak miał ładne oczy , tak  jakie ciacho ! Dobra jestem głupia.
-Hej ! Się nie zabij – powiedział niebiańskim głosem i uśmiechnął się
-Przepraszam.- mruknęłam i zawstydzona  poszłam kupić jakiegoś batona. Odwróciłam się jeszcze parę razy w jego stronę a on stał i gapił się jakby zobaczył…. nie wiem co.
Grr… co ja robię ? Mogłam do niego zagadać. Trudno na pewno przydarzy się jeszcze jakaś okazja.
Po 15 minutach wsiedliśmy z powrotem do autokaru i ruszyliśmy w dalszą drogę. W dalszym ciągu siedziała ze mną Ally ale nie przeszkadzało mi to bo była spoko. Wyciągnęła swojego tableta i oglądałyśmy różne  filmiki na you tube.
-Znasz tego tam ?- wskazałam na miejsce gdzie siedział blondyn.
-Taa…to mój chłopak.-odrzekła nie zbyt ucieszona.
Hmm…czyli zajęty. No tak w sumie się nie dziwie.
-Pokłóciliście się ?
-Niestety i to przeze mnie.
-Możesz opowiedzieć.- powiedziałam z uśmiechem.
- Dwa dni przed wyjazdem byliśmy razem na 18 mojej przyjaciółki  no i  trochę wypiłam… a może nawet więcej niż trochę i zaczęłam przystawiać się do jakiegoś kolesia. Nawet nie pamiętam kto to był. Wszystko to obserwował on no i  sama wiesz…
-No a próbowałaś się  wytłumaczyć?
-A żeby to raz. Nic na niego nie działa. Chciałabym żeby  w końcu było normalnie ale on nie chce mnie ani słuchać ani widzieć. W sumie ta cisza nie trwa długo no ale rozumiesz…źle się z tym czuje.
-Tak tak rozumiem. Ale trzymam za was  kciuki. Zobaczysz wszystko wróci do normy. Wiesz co chyba trochę się prześpię bo nie czuję się zbyt dobrze.
-Jasne nie ma sprawy. Ja też się położę.
Włożyłam słuchawki w uszy i poniosłam się marzeniom po czym zasnęłam. Sen był dziwny. Nie umiałam poskładać go do kupy. Wiem tylko że na końcu był Caleb i Blake i chyba musiałam wybierać. Może to moja przyszłość? Czy to mnie czeka ? Wybór pomiędzy dwiema ważnymi osobami. To na pewno  skończy się źle.
-NIEEE! – krzyknęłam zdyszana. -  Yyyyy co ty tu robisz ?!

-----------------------------------------------
Rozdział w którym nic się nie dzieje ale obiecuje że następny będzie ciekawszy od tego :)
Komentujcie :) Motywacja do pisania  taaaak <3

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 22

Rozdział 22




-Co się stało ? Zbladłaś…-powiedział Blake.
-Caleb był na castingu i dostał się.- odpowiedziałam stojąc  dalej oniemiała.
Czy ja naprawdę mam w życiu jakiegoś pecha ? Wszędzie on ! Już sama nie wiedziałam czy go dalej kochałam czy nienawidziłam. Wiem że to dziwne ale wszystkie te wspólne chwile…NIE!
-Oj kochanieńka co się stało- powiedział ni stąd ni zowąd Caleb.
-Odwal się ode mnie.- krzyknęłam i oddaliłam się z Blake’m o kilka metrów.
Przygłup- powiedziałam pod nosem.
-Nie martw się nim. –pocieszał Blake.- spróbuj skupić się na warsztatach a potem pójdzie łatwiej zobaczysz.
Oby tak było…. Po całym ciężkim dniu w końcu pojechaliśmy do domu. Nie miałam wiele czasu na wypoczęcie ponieważ już następnego dnia miałam jechać na warsztaty uwaga…uwaga… do Francji. Byłam taka szczęśliwa że się dostałam ale z drugiej strony było mi smutno bo musiałam opuścić bliskich. Pociągnęłam Blake’a na górę aby pomógł mi się pakować. Nie lubię tego bo to chyba najgorsze co może być. Nigdy nie wiem co mam wziąć i zawsze jestem pewna że czegoś zapomnę bo akurat  u mnie to normalne. Eh… i zawsze to przekonanie że to właśnie ty będziesz miała najwięcej walizek. Spakowałam kilkanaście bluzek , cztery pary dresów , klika par butów , bieliznę i najpotrzebniejsze kosmetyki. Blake oczywiście mi „pomagał”. Przeglądał wszystko co mu wpadnie w ręce bo był ciekawy moich rzeczy.
-Andie ? –zapytał niepewnym głosem.
-Mhh?
-Co to do jasnej cholery jest ?
Ups. Znalazł stare zdjęcie na którym byłam ja i Caleb. Nawet sama nie wiedziałam o jego istnieniu w  którejś z moich szafek. Byłam pewna że wszystko zniszczyłam po całej tej sytuacji z Caleb’em. Usiadłam na łóżku i wzięłam zdjęcie w rękę.
-Co to jest ? Dawna przeszłość która już nigdy nie wróci bo nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.- odpowiedziałam z lekkim smutkiem. Wyjęłam zapalniczkę z kieszeni otworzyłam okno i podpaliłam stare zdjęcie. Poczułam ręce które obejmują mnie od tyłu. Lubiłam kiedy tak robił. Zawsze  czułam to bezpieczeństwo i troskę z jego strony. – Kocham Cię.-szepnęłam prawie niesłyszalnie.
-Ja Ciebie też.
Dalsze pakowanie poszło szybko bez żadnych  następnych „incydentów”. Chętnie bym wsadziła Blake’a w walizkę i zabrała ze sobą. To było dla mnie nie wyobrażalne że będę musiała zostawić go na kilka miesięcy i na dodatek będę ciągle widziała twarz tego zjeba. Przekonałam rodziców aby Blake  został dziś na noc. Elegancko.
-A jak tam twoje zdjęcia? –zapytałam po krótkiej chwili ciszy.
-Aaaa dobrze , dobrze. Myślałem że jeszcze przed wyjazdem zrobimy sobie kilka zdjęć ale to jak wrócisz  ok. ?
-Jasne nie ma sprawy. – odpowiedziałam z uśmiechem.
Zawołałam jeszcze Sammie  i zadzwoniłam po Chachi aby szybko przyjechała bo to nasz  ostatni wspólny wieczór.  Już za nimi wszystkimi tęskniłam. Po kilku minutach wpadła Chi z dwoma torbami zakupów.
-To tak na pożegnanie – powiedziała z bananem na twarzy.
Kilka paczek chipsów ,czekolady i oczywiście żelki. Ooo tak tego właśnie mi było trzeba. A szczególnie żelek. Bo przecież życie bez nich to nie  życie haha. Wieczór niestety minął
szybko a ja mogłabym gadać i gadać. Chachi również została na noc. Długo nie trwało to jak zasnęliśmy.

--------------------------------------------------------------------
Trolololo prawie 30 komentarzy <3
"Fenkju wery macz " kochani !

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 21


Rozdział 21




-Jezu Andie wstawaj ! – krzyczał Blake. No tak zaspaliśmy wiedziałam że tak będzie.
Zerwałam się na równe nogi i od razu pobiegłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż żeby  na występnie nie wyglądać sztucznie i szybko wyprostowałam włosy. Zabrałam swoją torbę którą miałam spakowaną już wcześniej i w pośpiechu wsiedliśmy do samochodu Blake’a.
Po półgodzinie byliśmy na miejscu.
Cały budek wraz z podwórkiem  roił się od tysięcy ilości ludzi. Pod ścianami  rozłożyły się dziewczyny wykonując sobie sztuczny makijaż. Nie wyglądały zbyt pięknie  no ale cóż… każdy ma inne poglądy. Co 5 min. obok mnie przechodziły jakieś dupeczki w fullcapach ale ja  miałam swoją. Dostałam numerek 1028. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale czuję że to szybko minie. Próbowałam dostać się do przebieralni ale po krótkiej chwili zrezygnowałam bo ciągle słyszałam krzyki dziewczyn żeby każda przestała się pchać.
Przebrałam się na korytarzu. Założyłam czerwone rurki , jeansową koszulę , białą muchę  i granatowe vansy. Może nie byłam olśniewająca ale mnie ten strój pasował. Co chwilę przypominałam sobie kroki ze stresu. Blake twierdził że nie ma takiej opcji żebym się pomyliła ale wszystko jest możliwe. Dużo mi to dawało że był przy mnie. Inaczej stres by mnie zeżarł a przy nim trochę  się rozluźniałam. Gdy patrzyłam na innych tancerzy coraz bardziej się bałam. Mieli oni fantastyczne kroki i fajne style ale cały czas miałam nadzieję że ja także się spodobam oceniającym. Po długim czasie oczekiwania na swoją kolej byłam cholernie  ale musiałam to zatańczyć jak najlepiej.
-Numer 1028 ! – krzyknął  gruby facet z donośnym głosem.
Popatrzyłam błagalnie na Blake’a. Teraz to myślałam że umrę.
-Będzie dobrze – powiedział Blake czule mnie całując. – Dasz radę. Będę cały czas tu na ciebie czekał.
Odwzajemniłam pocałunek i wbiegłam na scenę. Jury nie wyglądało groźnie. Spokojnie się przedstawiłam  a następnie przeszłam do pokazania mojego układu. Usłyszałam muzykę. Serce przyspieszyło. Miałam ciemność przed oczami ale zaczęłam. W pewnym momencie zacięłam się. Fuck- pomyślałam. Zaczęłam improwizować. Cale szczęście zatańczyłam do końca i to nie najgorzej. Nie czekałam już co powiedzą tylko od razu zbiegłam ze sceny z trzęsącymi się nogami i rękoma.
-To było świetne ! Myślałem że już sobie nie poradzisz.-krzyknął Blake na samym początku. Wtuliłam się niego i już nie chciałam opuszczać jego uścisku. Powoli się uspakajałam.
-Blake powiedz że nie było źle - martwiłam się.
-Misiek było fantastycznie. Jestem przekonany że  to właśnie ciebie wybiorą.
Teraz pozostało czekać na listę z nazwiskami osób które dostało się na warsztaty.
Wszyscy czekali więc za bardzo nie mieliśmy gdzie się podziać. Poszliśmy więc do najbliższego starbucks’a na kawę. W środku było bardzo miło i na szczęście nie było dużego tłumu.
-Czemu ty nie startowałeś na casting ? – zapytałam.
-Po prostu nie chciałem. Jakoś mnie do tego nie ciągnie. Lubię tańczyć ale nie tak że wiesz…
-To co cię interesuje?
-Muszę mówić ? – zapytał ze skruszoną miną.
-Taaak.- powiedziałam przeciągając i pocałowałam go.
-Lubię robić zdjęcia. Nikomu o tym nie mówiłem bo myślałem że to bardziej babskie zajęcie ale jednak co raz więcej chłopaków tym się interesuje.
-To wspaniale. Może kiedyś zabierzesz swoją cudowną dziewczynę na sesję? –zapytałam żartobliwie.
-Pewnie nawet jutro. Może już się będziemy zbierać. Zobacz która godzina. Zaraz powinny być wyniki.
-Oke chodźmy.
Gdy weszliśmy do budynku zauważyliśmy że jakaś pani przypina listę do tablicy korkowej. Od razu zaczęłam się pchać żeby się dowiedzieć czy jestem na niej. Powoli palcem przesuwałam po całej liście. Tak dostałam się ! Yeeeah.  Patrzyłam dalej czy może jest ktoś znajomy . Ktoś kogo znam. Nie chciałam być sama  bo jestem strasznie wstydliwa no ale jakoś bym to przebolała.  I był… Jezu to nie możliwe –mruknęłam pod nosem.

-----------------------------------------------------------------

Maj gasz 13 komentarzy pod ostatnim postem ?! Wiem może to i nie dużo ale dla mnie to ogromne szczęście. Tak tak ciesze się jak mały dzieciak. Bardzo wam dziękuje to dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania.  Oczekuje na dalsze komentarze i serdecznie was pozdrawiam : *

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 20

Rzodział 20





Współczułam Sammie. Wiem co to za ból gdy coś  idzie nie po twojej myśli. Dziś została w domu bo stwierdziła że źle się czuje. Ale wiedziałam dlaczego nie chce iść. Nie chciała oglądać twarzy tego idioty. Teraz czuła do niego obrzydzenie, wstręt wszystko co najgorsze co teraz będzie trudno odbudować.
Zeszłam na dół żeby wziąć drugie śniadanie i  wyszłam cicho zamykając drzwi. Przed domem czekała na mnie Chachi bo Blake miał coś do załatwienia.
-I jak się czuje ? –zapytała gdy wsiadałam do samochodu.
-Nie za dobrze. Wiesz jak to jest.
-Rozumiem. A jak ty ?- nie wiedziałam o co jej chodzi. Popatrzyłam na nią z podniesioną brwią. – Chodzi mi o casting.
-Aaa no… strasznie się boję. Nie wiem czy sobie  po….
-Nie zaczynaj. Każdy widział twój układ. Masz go opanowany do perfekcji. A zresztą będziemy tam z tobą.
-Wiem wiem. Dzięki.
Wysiadłyśmy z samochodu i od razu coś zwróciło naszą uwagę. Na trawniku przed szkołą stała spora grupa uczniów ustawionych w kółku. Od razu tam podbiegłyśmy. W środku był Toby i Blake  którzy się popychali i wyzywali. Weszłam do środka żeby zainterweniować.
-Co wy do cholery wyprawiacie ? – wrzasnęłam.
Nic nie odpowiedzieli. Blake popatrzył się jeszcze na niego wziął mnie za rękę i wyszliśmy.
Już miałam coś powiedzieć ale mnie  wyprzedził.
-Nic nie mów. To  było za Sam….
Stanęłam i czule go pocałowałam.
-Takiego nawet nie warto dotykać. Przyjedziesz dziś do mnie? Dzisiaj na serio muszę poćwiczyć. To już jutro…
-Oke nie ma sprawy. – powiedział i pogładził mnie po policzku po czym cmoknął w usta.
Dziś tylko 5 lekcji. Wspaniale  , będę miała więcej czasu żeby poćwiczyć. Rozdzieliliśmy się bo mieliśmy różne lekcje. Otworzyłam szafkę , wzięłam książki i zamknęłam ją a za drzwiczkami stał… Caleb.
-Co do chole…
-Bądź tak łaskawa i nikomu nie mów że widziałaś to czego nie powinnaś.
-Yhym…- mruknęłam bo jakoś nie miałam chęci z nim rozmawiać.
-Obiecujesz? – szepnął mi do ucha ściskając mój nadgarstek.
-Puść to boli !
Przycisnął mnie do szafki i bez słowa patrzył mi się w oczy. Jego były takie cudowne. Zielone… Co ja do cholery wyprawiam ?! Mam chłopaka i to na nim powinnam się skupiać.
-Obiecuję. –powiedziałam żeby w końcu mnie puścił.
-Idealnie – odpowiedział i poszedł pod klasę. Akurat na moje szczęście mieliśmy tę samą lekcję.
Weszliśmy do klasy. Matematyka z panem Clovem nie należała do mich ulubionych. Nie wiem co mu zrobiłam ale uwziął się na mnie. Usiadłam do swojej ławki. Dzisiaj siedziałam sama bo Kate nie było.
-Andie? Czy  możesz przesiąść się do ostatniej ławki bo Steven musi napisać sprawdzian.
-Dobrze nie ma sprawy. – odpowiedziałam i skierowałam się tam gdzie miałam usiąść. O nie… tam siedział Caleb !  Wzrokiem szukałam miejsca gdzie indziej ale wszystkie były zajęte. Z podniesioną głową przysiadłam się do tego frajera i próbowałam na niego nie patrzeć. On przeciwnie jak na złość całą lekcję wwiercał się we mnie wzrokiem.
-Czy możesz przestać? – zapytałam z wyrzutem.
-Ale co ja robię ? -  odpowiedział pytaniem na pytanie i szyderczo się uśmiechnął.
-Nienawidzę cię.- odpowiedziałam szeptem.
Lekcje dobiegły końca i szybko ruszyłam na przystanek. Nie musiałam długo czekać bo autobus przyjechał w ekspresowym tempie.
Kiedy doszłam w końcu do domu byłam padnięta. A jeszcze miałam poćwiczyć…
Sammie nie było bo miała z kimś tam iść a rodzice byli w pracy. Po 5 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. To był Blake.
-Tak szybko ? – zapytałam otwierając drzwi.
-No ładne powitanie.-odpowiedział.
Wciągnęłam go do środka i czule pocałowałam.
-No i to mi się podoba.- powiedział uśmiechając się.- No to co idziemy ćwiczyć? Jutro twój wielki dzień.
-Tak , chodź. – odpowiedziałam i poszliśmy do mojego pokoju.
Pokój był idealnie dostosowany do moich ćwiczeń bo był wielki. Na jednej ze ścian wisiało ogromne lustro które pomagało mi w ćwiczeniach. Ogólnie zawsze każdy narzeka na swój pokój. Brzydkie ściany , za mały , brzydkie meble , źle ustawione. A ja ze swojego byłam zadowolona. Dziwne. Hahaha.
Trenowaliśmy  do późnego wieczora a na koniec zaproponowałam  że może oglądniemy jakiś film. Oczywiście nie  obyło się bez sprzeczek jaki film ale w końcu wybraliśmy jakiś fantasy. Oboje lubimy takie filmy więc było elegancko. Po pewnym czasie zaczęliśmy się całować nie zwracając uwagi na film. Doszło do tego że Blake miał mi już rozpinać stanik ale się powstrzymałam bo wiedziałam że to źle na mnie jutro wpłynie.
-Przepraszam – powiedziałam mu do ucha.
-Nie ma sprawy-odpowiedział i przytulił mnie.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy razem zasnęliśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie bo to motywacja do dalszego pisania <3

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 19

Rozdział 19





Zrobiłam minę w stylu WTF? Jezu on miał moje zdjęcie na tapecie swojego iPhon’a.!
Człowiek który mnie nienawidzi i odgrywa się za każdym razem kiedy tylko coś powiem. Coś tu nie gra. Może on tak na serio mnie lubi? Może robi to tylko dlatego żeby nie dać po sobie poznać że tak naprawdę się we mnie kocha? Nie wiem. Tysiące pytań przechodziło mi przez głowę ale nie umiałam się na niczym skupić. Caleb uroczo się zarumienił i odwrócił z taką prędkością że mało co nie walnął głową o drugi fotel. Całe szczęście Blake się nie obudził i spał jak suseł. Chciałam zasnąć ale to było nie możliwe więc podłączyłam słuchawki do smartfona i puściłam piosenkę Chrisa Browna.
-Andie! Sammie – krzyknął  tata kiedy wysiadłyśmy jako ostatnie z autokaru. Byliśmy w końcu na miejscu. Tata zasypywał nas tysiącami pytań ale nagle urwał gdy zobaczył Caleba.
-Zadajesz się z nim ? – zapytał z  taką minął jakby chciał go zabić jeśli odpowiem że tak. Był uprzedzony do niego po tym jak mnie zostawił. Bardzo to przeżyłam i wolałam zaszyć się w czterech ścianach mojego pokoju niż zachowywać się jak normalna nastolatka. Ale po krótkim czasie mi przeszło bo w końcu świat nie kończy się na jednym chłopaku.
-Oczywiście że nie….- odpowiedziałam i razem ruszyliśmy do samochodu.
-Di!- zawołał Blake.- Mogę wpaść dzisiaj do ciebie. Może trochę ci pomogę poćwiczyć układ na casting. – posłał mi łobuzerski uśmiech.
-Jasne- odpowiedziałam i puściłam do niego oczko.
Za dwa dni miałam wystąpić przed najlepszymi choreografami i znawcami tańca. Stres zżerał mnie już od tygodnia. Bałam się że nie poradzę sobie  i że tylko się ośmieszę chociaż Blake mówi że to nie możliwe bo układ mam opanowany do perfekcji.  Ale wiadomo nie każdemu może przypaść do gustu mój styl tańca i mogą powiedzieć że jestem beznadziejna , nie  mam techniki i takie tam.
Gdy tylko weszłam do domu poszłam na górę przygotować się na spotkanie z Blake’m. To było wiadome że nie będziemy ćwiczyć  mojego układu.  Założyłam blado-różową , przewiewną sukienkę od Valentino. Kosztowała majątek ale dla chwil z NIM mogę ją włożyć. Rozpuściłam włosy które ułożyły się w lekkie fale. Postanowiłam że jeszcze poradzę się Sammie czy na pewno dobrze wyglądam. Zanim zdążyłam zapukać do jej pokoju z dołu krzyknął do mnie tata.
-Kochanie , my z mamą wychodzimy będziemy pewnie późno więc nie czekaj na nas.
-Ok. Nie martwicie się o mnie poradzę sobie pa !
Dobra rodziców mam z głowy. Przynajmniej będę wiedziała że  nagle nie wejdą i nie zobaczą jakichś nieprzyzwoitych rzeczy.
Leciutko stuknęłam w drzwi od pokoju Sam.
-Hej  nie przeszkadzam?- powiedziałam i zauważyłam leżącą na łóżku siostrę.
-Nie… Skąd masz taką kieckę ?!.
Gd mnie zobaczyła od razu zerwała się z łóżka i zaczęła mnie obracać we wszystkie strony.
-Kiedyś dostałam ją od mamy na wyjątkowe okazje. – powiedziałam z uśmiechem.
-A co to za wyjątkowa okazja że ją masz na sobie ?
-Blake przychodzi.
-To super. Będziecie sami bo z tego co wiem rodzice wyszli a ja także jestem umówiona. Czekaj mam coś dla ciebie.- oderwała na chwilę wzrok ode mnie i podeszła do swojej szkatułki. Wyciągnęła srebrny łańcuszek. Najładniejszy który do tej pory widziałam z niebieskim brylancikiem na środku.- To naszyjnik mojej mamy. Dała mi go jeszcze długo przed śmiercią ale powiedziała że to taki właśnie na wyjątkowe okazje jak twoja sukienka więc idealnie będzie pasował.
-Ojej dziękuje. Zwrócę go od razu kiedy tylko Blake pójdzie. A tak w ogóle  to z kim idziesz?
-To nie jest takie istotne…
-No móóów. – powiedziałam i zaczęłam ją podszczypywać.
-No dobra ale obiecaj że nie będziesz się śmiała ok. ?
-Obiecuję.
-Z Tobym… Tak, tak wiem to podrywacz  ale ja się w nim na serio zakochałam a on we mnie. Już od dawna z nim kręcę ale nie chciałam żeby na razie ktoś się o tym dowiedział.
-Hmm… nie wiem czy Toby to odpowiedni chłopak dla Ciebie. Słyszałam od tylu dziewczyn że dały się nabrać na jego sztuczki. Lepiej uważaj ok. ?  Poczekaj tez mam coś dla ciebie na te wyjście. Wyszłam ale za chwilę wróciłam z butami zapakowanymi w pudełko.
Sammie niepewnie otworzyła pudełko i…
-Od Diora? Zwariowałaś ?! Boże zawsze o takich marzyłam.
-No widzisz teraz możesz nawet je założyć i spotkać się z chłopakiem marzeń.-powiedziałam i wyszłam z szerokim uśmiechem na twarzy.
Gdy Sam wyszła po krótkim czasie  przyjechał Blake. Spryskałam się jeszcze  ulubionymi perfumami mamy i zeszłam na dół go przywitać. W ręku trzymał bukiet z sześciu róż i wino. Popatrzyłam znacząco na butelkę.
-Spokojnie nie upiję cię. – powiedział i namiętnie mnie pocałował. – Pięknie wyglądasz ale…chyba nie będziesz w tym ćwiczyła co ?
-Ty tak na serio z pomaganiem mi w ćwiczeniu układu?
-Nie. – powiedział śmiejąc się i poszliśmy na górę.
Wieczór mijał w  jak w najlepszym porządku ale znacznie za szybko. Siedząc na podłodze i oglądają stare zdjęcia usłyszeliśmy trzask drzwi i płacz. To była Sammie. Razem poszliśmy do jej pokoju. Leżała w sowich poduszkach , nakryta kołdrą z rozmazanym makijażem.
-Mało mi życie dokopało? Jeszcze ten dupek musiał mnie oszukać.- krzyczała na cały pokój kiedy zauważyła że weszliśmy. Podeszłam do jej łóżka i lekko gładziłam ją po plecach.
-Co się stało?
- Poszłam tam gdzie mieliśmy się spotkać  a on stał z jakąś laską i…- nie dokończyła bo wybuchła nie kontrolowanym płaczem.
----------------------------------------------------------
Miło by było zobaczyć tak z 4 komentarze *.*

sobota, 9 marca 2013

Rozdział 18


Rozdział 18



Udzielałam odpowiedzi na banalne pytania. Tak. Udało mi się. Zajęłam pierwsze miejsce a teraz udzielałam wywiadu bo było to przymusowe. Nie lubiłam wypowiadać się publicznie ani nigdzie indziej.
Caleb patrzył na mnie znienawidzonym wzrokiem.  Był wściekły   bo zajął drugie miejsce. Tuż za nim był Blake. Mało brakowało żeby zajął drugie miejsce. Wtedy to by dopiero się wściekł.
-Caleb ! Zaczekaj ! – wrzeszczałam przedzierając się przez tłum ludzi.
-Nie zamierzam! – usłyszałam w odpowiedzi.
Nie to nie , pomyślałam. Chciałam porostu się spytać co się stało bo na próbach  szło mu bardzo dobrze i byłam przekonana że wykosi wszystkich ze mną na czele.
-Hej tancereczko ! – ktoś mnie objął od tyłu i czule pocałował w szyję.
Odwróciłam się i zaczęłam go całować bo wiedziałam że to Blake.
-Gratulacje. – szepnął mi do ucha.
-Dziękuje bardzo. – odpowiedziałam.
Poszliśmy do naszego autokaru. Zadzwoniłam do rodziców żeby się pochwalić że wracam do domu ze złotą statuetką i kasą w kieszeni.
Usiadłam razem z  Blake’m i wtulona w jego ramię  szybko zasnęłam ale nie był to mocny sen. Czułam jak  Blake delikatnie gładzi mnie po policzku i co chwila poprawia niesforny opadający na czoło kosmyk. Niestety pieszczoty nie potrwały długo bo obudził mnie trzęsący się  autokar którym jechaliśmy.
-Co jest ?! – zapytałam pod nosem.
-Nie wiem. Poczekaj zaraz wrócę. Pójdę do kierowcy i spytam się co jest. – odpowiedział. Nie miałam ochoty żeby odchodził. Mogłabym leżeć z nim przez całą wieczność. Niczego mi w tamtej chwili nie brakowało. Zawsze marzyłam żeby mieć kogoś takiego. Przyjaciela, który mnie zawsze pocieszy , rozbawi i powie że jestem piękna kiedy będę stara, brzydka i gruba. Za takiego przyjaciela zawsze uważałam Caleba. Nigdy mnie nie opuszczał w nieodpowiednich chwilach. Mogłam liczyć na jego rady. Rozmawialiśmy o wszystkim. A tu nagle bum. Sława uderzyła mu do głowy i porzucił mnie. A niby zapewniał że zawsze będziemy razem , że przy nim nic mi się nie stanie  , że mogę zadzwonić do niego o 3 w nocy a  przyjdzie pod moje drzwi i przytuli na pocieszenie. Teraz zastąpił go Blake ale on nawet nie wie jak bardzo mi go brakuje chociaż i tak go nienawidzę za to co zrobił.
Moje rozmyślania przerwał Blake który właśnie przyszedł i obdarował mnie  miłym buziakiem.
-No a więc…musimy to zostać bo autokar nawalił i   naprawią go dopiero jutro. Będziemy nocowali w  najbliższym hotelu oddalonym o niecałe dwa kilometry.
-Boże… nie dość że jestem zmęczona to jeszcze tego brakowało. Blake będziesz ze mną w pokoju? – spytałam patrząc na niego znaczącym wzrokiem.
-Jasne. Wszystko czego chcesz.- W tej chwili przypominał mi Caleba .
-Dziękuje – szepnęłam mu do ucha i pocałowałam go.
-Fuuu… - usłyszałam chłopięcy głos. Wiadomo kto to był.
-A co zazdrościsz? –  rzucił pytanie Blake.
-Ani trochę- odpowiedział Caleb i ruszył z plecakiem do wyjścia.
Za takie odzywki go nienawidziłam.
-Jak chcesz to poniosę twoją torbę.- zaproponował Blake.
-Nie dzięki , poradzę sobie. Wystarczy że spleciesz swoje palce z moimi a będę miała tyle siły że nawet ci to się w głowie nie mieści. – powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy co spowodowało także zadowolenie u niego.
Podróż nie trwała długo. A przynajmniej dla mnie bo miałam przy sobie kogoś wyjątkowego. Hotel nie był jakiś full wypas ale nie był też najgorszy, Pokoje opłaciła firma od autokaru za to że się zepsuł i nie mogliśmy być w domu na czas. Szybko z Blake;m pobiegliśmy na górę gdzie były najlepsze pokoje. Nie zważaliśmy nawet na to kto zajął sąsiednie pomieszczenia. Od razu zamknęliśmy się od środka i rzuciliśmy na łóżko. Nasze pocałunki nie miały końca. W końcu Blake wsadził mi rękę pod bluzkę ale chwilowo się zatrzymał. Popatrzył na mnie znacząco ale ja tylko przytaknęłam i zamknęłam oczy. Tak. Chciałam tego tu i teraz. Czułam że jestem gotowa i że to właśnie z nim chce to zrobić. Nie myślałam o tym że jestem za młoda lub czy nie zajdę  w ciąży. W tej chwili byłam skupiona tylko na nim.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Dzieciaki wstajemy i schodzimy na dół bo autokar jest już gotowy!- to był głos trenera dobiegający zza drzwi.
-Już za chwilkę! – odpowiedział Blake.
-Hej kotku- powiedziałam z na wpół otworzonymi oczami.
-Hej. Dziękuje za dzisiejszą noc. – odpowiedział.
-Ja także. Było cudownie.
Dopiero teraz martwiłam się  czy może jednak nie zaliczyliśmy wpadki. Owszem zabezpieczaliśmy się ale zawsze jest to ryzyko.
Staliśmy już ubrani przed autokarem. Jakiś facet sprawdzał czy autokar jest na pewno sprawny. W końcu po 10 minutach wsiedliśmy. Skierowaliśmy się na nasze wcześniejsze miejsce które znajdowało się na tyle i akurat było wolne. Przed nami usiadł Caleb. Nie wiem czemu akurat tu no ale niech już mu będzie.
Po krótkim upływie czasu już zasnęłam a Blake razem ze mną. Zawsze mnie muli w takich podróżach.
-Gdzie mój iPhone?!- usłyszałam.
-Zgubiłeś iPhon’a?- zapytałam Caleba bo to on poszukiwał swojego „przyjaciela”.
-Tak.
Postanowiłam że pomogę mu szukać  bo przecież na pewno gdzieś tu jest. Po 5 minutach znalazłam go odblokowanego pod moim siedzeniem. Wzięłam go do ręki i… zamarłam. Na wyświetlaczu widniało moje zdjęcie.

-----------------------------------------------------------------------------

Hej jeśli macie jakieś pytania możecie zadawać je tutaj :)    http://www.formspring.me/Rooxis
Oraz macie tu mojego tt :)           https://twitter.com/FleetnigSmile
I czekam na wasze komenty :) Miło mi się zrobi jak ktoś skomentuje .